5 feministycznych premier, po które warto jak najszybciej sięgnąć

feministyczne książki

Moda na książki poświęcone szeroko pojętej kwestii kobiecej – odkrywaniu kobiet zapomnianych w historii, opowiadających o sile dziewczyńskiej solidarności czy motywujących do walki z przejawami dyskryminacji ze względu na płeć – wciąż trwa. W księgarniach właśnie ukazały się (lub ukażą) kolejne pozycje z nurtu „girl power”. Sprawdźcie, po które warto sięgnąć.

  1. Christina Dalcher, Vox (premiera: 27 lutego 2019)

vox

„Haha, to naprawdę dystopia, bo polskiej kobiety nikt do zaprzestania gadania nie jest w stanie zmusić!”, „Tak, jasne, feministkom we łbach się poprzewracało – taki scenariusz jest zupełnie niemożliwy”, „No niektórym przydałby się taki licznik słów” – to tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się pod zapowiedzią książki na fanpage’u Wydawnictwa Muza.

Opis powieści rzeczywiście brzmi fantastycznie (nie że świetnie, ale niewyobrażalnie) – w niedalekiej przyszłości (na pewno po prezydenturze Trumpa) władzę w Stanach przejmują skrajnie prawicowi i skrajnie chrześcijańscy politycy. Jednym z ich postanowień jest to, by kobiety nie mogły wypowiadać więcej niż 100 słów dziennie. Nawet kilkumiesięczne dziewczynki. Przedstawicielki płci żeńskiej zostają zredukowane wyłącznie do roli matek, córek, gospodyń domowych. Nie mogą pracować, czytać.

Wielu z nich to się nie podoba (ale części jednak tak…). Wśród buntowniczek jest doktor Jean McClellan, która przez ponad rok od czasu, gdy zaczęło obowiązywać nowe prawo, zaczęła żałować, że nie walczyła o swoją wolność wtedy, gdy nie było jeszcze za późno.

Autorka książki, Christine Dalcher, to lingwistka – ma doktorat z lingwistyki teoretycznej na Uniwersytecie Georgetown. Przedstawiony przez nią scenariusz wydaje się nierealny dla Ameryki, ale wiele z przedstawionych przez nią ograniczeń dotyka kobiety w części świata (choć nikt im jeszcze nie wylicza słów wypowiedzianych dziennie…).

Rzeczywistość przedstawiona w książce z jednej strony sprawia wrażenie mogącej kiedyś zaistnieć – relacje między bohaterami, sposób sprawowania władzy teoretycznie mogłyby mieć miejsce, ale ja w aż tak czarny scenariusz nie wierzę. Dalcher ostrzega, że jeśli przedstawicielki płci żeńskiej nie zawalczą o swoje prawa teraz, później może być za późno. Moim zdaniem kobiety w społeczeństwach Zachodu tak dużo już wywalczyły, że nie dałyby sobie tych praw odebrać, uciszyć się.

Autorka przypomina też – o czym często w polskiej wersji katolicyzmu zapominamy – o głęboko patriarchalnych korzeniach tej religii, cytuje biblijne przykazy dotyczące kobiet, które jasno ukazują, że religia ta nie wyrosła na podstawach egalitarnych i nadal do nich nawet nie aspiruje.

„Vox” to w końcu również powieść o kobiecej solidarności, miłości matki do córki, a także o tym, że w świecie autorytarnie rządzonym przez mężczyzn znajdą się i tacy, którzy razem z kobietami będą walczyć o ich wolność.

Książki Dulcher nie czyta się aż ta boleśnie jak „Opowieść podręcznej”, ale też nie jest to przyjemna w odbiorze lektura. I to jej wielki plus – po przeczytaniu jeszcze długo pozostaje w myślach, warto więc po nią sięgnąć choćby po to, by później podyskutować z innymi o prawach kobiet w Polsce i na świecie.

2. Feminist Fight Club, Jessica Bennett (premiera: 27.02.2019)

Drukowanie

Jessica Bennett ma na swoim koncie niemało dziennikarskich osiągnięć – pracowała m. in. w „New York Timesie” i „Newsweeku”, teraz działa w organizacji pozarządowej założonej przez Sheryl Sandberg (obecnie COO Facebooka).

Kilka lat temu Bennett, razem ze swoimi koleżankami – wykształconymi, kreatywnymi, młodymi (około dwudziesto- i trzydziestoletnimi) dziewczynami z Nowego Jorku, organizowała kobiece spotkania – wolne od partnerów, dzieci, pracy.

Choć to właśnie pracy rozmowy te dotyczyły najczęściej – okazało się, że każda z tych pozornie uprzywilejowanych kobiet doświadczyła seksizmu na swojej zawodowej drodze. Któraś została razem z mężczyzną zatrudniana na to samo stanowisko, ale to jego nazywa się „redaktorem prowadzącym”, innej koledzy w pracy ciągle przerywają i przedstawiają jej pomysły jako swoje, kolejna słyszy, jakim to nie jest „słoneczkiem”, a u następnej jako rozrywkę na spotkaniach integracyjnych proponuje się „męskie” rozrywki – bilard i rzutki.

Jeśli chcecie poznać skuteczne strategie walki z seksistowskimi zachowaniami, opracowane przez Bennett – zajrzyjcie tutaj

Dlatego kobiety postanowiły stworzyć feministyczny klub walki z seksistowskimi zachowaniami. Klubów rodziło się coraz więcej (Każdy i każda może do takiego należeć – jak to zrobić? Informacje w książce) . Owocem tych wielu kobiecych doświadczeń jest właśnie „Feminist Fight Club”.

Bennett w swojej publikacji wspomina m. in. jak szefowa DreamWorks została potraktowana przez osobę pracujących na recepcji jednej z firm medialnych w Nowym Jorku jako pomoc kuchenna, a także o sytuacji, gdy na jednej uroczystości wręczano wyróżnienia dwojgu stypendystom – goście wchodzący na bankiet gratulowali chłopakowi, a dziewczynę brali za szatniarkę. Autorka powołuje się też na mnóstwo danych, przywołuje wyniki najnowszych badań, które istnieje seksizmu w miejscu pracy potwierdzają.

Ale „Feminist Fight Club”, jak sama jego nazwa wskazuje, to nie cienkie bolki – zamiast narzekać, biorą się do działania. Bennett podaje mnóstwo przykładów, jak radzić sobie z przejawami protekcjonalnego traktowania w pracy z powodu bycia kobietą. Opisuje konkretne zachowania i pokazuje, jak się im przeciwstawić. Doradza nawet, jaką postawę najlepiej przyjąć podczas ważnego spotkania, jak zabierać głos, jak pisać maile, walczyć o podwyżkę.

Wszystko z humorem i odniesieniami do popkultury – książkę zdobią ilustracje Saski Wariner i Hilary Fitzgelard Campbell.

3. Manal asz-Szarif, Saudyjka za kierownicą (premiera: 30.01.2019)

saudyjka

Największe na świecie więzienie kobiet – tak mówi się o Arabii Saudyjskiej. Choć kraj wzbogacił się na ropie naftowej i może się wydawać nowoczesny – przecież Saudyjczycy mają pieniądze na piękne domy, najlepsze samochody, największe nowinki techniczne – za tym postępem technologicznym nie poszedł obyczajowy.

Manal asz-Szarif urodziła się w Mekce, a więc najświętszym mieście muzułmanów. Przez lata żyła tak, by swoim zachowaniem w pełni sprostać odpowiedzialności ciążącej na mieszkańców Mekki – była religijną fundamentalistką. Do czasu, gdy zaczęła studiować informatykę, a później – pracować.

Z pracą wiązało się bowiem doświadczenie wszystkich niesprawiedliwości, jakie dotykają „wyzwolone” kobiety w KSA. Choć asz-Szarif nie robiła nic złego – pracowała, kształciła się – musiała znosić pretensje o to, że rozmawia z kolegami, że rusza w podróże służbowe, że sama chodzi po mieście. A chodziła sama, bo zdarzało się, że akurat nie było dostępnej taksówki, a jako kobieta nie mogła usiąść za kierownicą, więc pozostało jej iść do domu pieszo.

Podobnie jak w przypadku innych Saudyjek, o tym, czy w ogóle może pracować, kształcić się, a nawet uzyskać pomoc medyczną decydował za nią mahram, czyli opiekun – mąż, ojciec lub brat. Ten ostatni, choć nieletni, pełnił funkcję jej kierowcy i towarzysza służbowych podróży.

W Manal asz-Szarif powoli zaczęła się budzić świadomość konieczności nadejścia zmian w kwestii praw kobiet w Arabii Saudyjskiej. Została działaczką, której nie ominęły aresztowania, ale która dzięki swojej aktywności poznała mnóstwo innych silnych i wspierających się kobiet. Skupiła się przede wszystkim na przyznaniu kobietom prawa do prowadzenia samochodu i razem z innymi Saudyjkami – wygrała.

Dziś asz-Szarif mieszka z mężem (drugim, bo jest rozwódką, co akurat w KSA nie jest tak rzadko spotykane) i dwoma synkami w Australii. Warto sięgnąć po jej wspomnienia sprzed niedługiego jeszcze czasu, by zobaczyć, z jakimi problemami mierzą się kobiety w innych częściach świata.

4. Get Your Sh*t Together. Ogarnij się! Dziennik (premiera: 13.02.2019)

Drukowanie

To książka trochę inna od pozostałych – choć nie traktuje o kobiecości wprost, została napisana przez silną kobietę, która porusza jakże ważny dla wielu z nas problem – niemożność ogarnięcia się.

Ona doskonale wie, o co chodzi. Na liście rzeczy, które zrobiła, by nie robić tego, co naprawdę robić musiała, były m. in.: zaangażowanie się w bezowocną dyskusję polityczną na Facebooku, poukładanie szminek według kolorów, ćwiczenie mięśni Kegla, obcięcie skórek u paznokci, szukanie informacji o chorobach, na które mogłaby cierpieć.

W końcu jednak udało jej się przezwyciężyć takie zachowania i opracowała nie tylko ściągawkę, ale i zestaw ćwiczeń dla czytelników i czytelniczek, by uzyskany przez nich efekt był taki sam, jak u niej – a jest nim ni mniej, ni więcej osiągnięcie wyznaczonego sobie celu.

Jakąkolwiek miałby postać – zmiany pracy, poznania miłości życia czy uporządkowania relacji rodzinnych – aby go osiągnąć konieczne jest ogarnięcie się, a proponowane przez Knight metody działania są naprawdę skuteczne. Sama mam, jak chyba my wszyscy i wszystkie, ogromne zamiłowanie do prokrastynacji i boję się próbować nowych rzeczy, ale jednak warto! Warto jednak pamiętać, że efekty będą proporcjonalnie zadowalające do pracy włożonej w ich uzyskanie.

5. Michelle Obama, Becoming. Moja historia (premiera 13.02.2019)

becoming

Jedna z najgłośniej zapowiadanych książek roku – w Stanach Zjednoczonych, z oczywistych powodów, to wielki hit. Jak będzie w Polsce?

Michelle Obama jest u nas znacznie mniej rozpoznawalna niż za oceanem – tam w mediach pojawia się bardzo często. My, owszem, wiemy, kto to taki, ale kojarzymy ją wyłącznie jako żonę byłego prezydenta USA, a nie – osobną jednostkę o własnych poglądach, aktywistkę.

„Mój ojciec pracował jako operator pompy do uzdatniania wody, mama była gospodynią domową. Nie mieliśmy więc za wiele pieniędzy, ale rodzice dali mi i mojemu bratu znacznie więcej – bezwarunkową miłość i zachętę do tego, by dotrzeć tam, gdzie oni nigdy nie mogli się znaleźć” – pisze Obama w swojej książce.

Autorka skończyła prawo, robiła karierę w swoim zawodzie, ale w 2004 roku zdecydowała, że będzie działała jako wolontariuszka pomagająca osobom z biednych rodzin – tym, którzy byli w takiej samej sytuacji, jak kiedyś ona. 4 lata później Barack Obama, jej dawny podwładny, a teraz mąż, został pierwszym czarnoskórym prezydentem USA i wszystko się zmieniło – Michelle Obama została postawiona w świetle reflektorów. W końcu zyskała możliwość, by skuteczniej działać na rzecz innych. Jak to robi? Warto dowiedzieć się z książki.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s