Pan od podpasek, czyli mężczyzna, który poświęcił swoje życie miesiączce

Ryzykował szczęściem rodzinnym i wykluczeniem z lokalnej społeczności po to, by działać ku polepszeniu zdrowia intymnego kobiet w Indiach. Jego życie to gotowy scenariusz na film (takie filmy zresztą powstają). Przekonajcie się sami i same i poznajcie Arunachalama Murugananthama.

– Ale czy te podpaski nie powinny mieć skrzydełek?

– Nie, mówię Ci, mają wystarczająco mocny klej i odpowiedni kształt – nie przeciekają.

– No tak, może te ze skrzydełkami są specjalnie przystosowane do zachodnich majtek! – dywagują nad zaletami środków do higieny intymnej dla kobiet dwaj mężczyźni.

Jeden z nich jest pracownikiem fundacji, który chce zakupić podpaski, by później rozdać je za darmo studentkom, drugi to pierwszy mężczyzna na świecie, który miał „miesiączkę”, „pan od podpasek” – Arunachalam Muruganantham.

Choć jego nazwisko jest dla nas – Polek i Polaków – trudne do powtórzenia, warto jednak postarać się zachować je w pamięci. To człowiek, który poświęcił swoje życie, by pomóc kobietom w Indiach, a później i w innych krajach azjatyckich, a nawet afrykańskich. A łatwo nie było!

Muruganantham pochodzi z bardzo biednej rodziny – jak mówi, gdyby spojrzeć na piramidę przedstawiającą ludzi od najbogatszych do najbiedniejszych, on nie tyle znalazłby się na dnie, co w piwnicy. Gdy miał 15 lat, zmarł jego ojciec, a on zatrudnił się w warsztacie ślusarskim, by pomóc mamie w utrzymaniu rodziny. Wraz z tymi wydarzeniami zakończyła się jego edukacja.

W pracy radził sobie świetnie, przed 30-tką ożenił się z Shanthi. Pewnego dnia zauważył, że żona przechodzi obok niego z jakąś brudną szmatą w ręku. Taką, której on sam „nie użyłby do czyszczenia roweru”. Zapytał, co to, a ona odpowiedziała, że nie jego sprawa. Po naleganiach jednak zdradziła, że używa tego, bo ma miesiączkę.

– Ale dlaczego ta brudna szmata? Przecież są podpaski!

– Podpaski są, ale drogie – albo będziemy mogli pić mleko, albo ja będę miała podpaski.

job provider

Jeśli będziesz szukać okazji, będziesz też wiecznym poszukiwaczem pracy. Jeśli będzie tobą kierować chęć rozwiązania problemu, staniesz się osobą zatrudniającą innych – mówi Arunachalam Muruganantham. Zdjęcie pochodzi z jego Facebooka: facebook.com/pg/amurugaofficial/

Młody mąż chciał zadowolić żonę, więc poszedł po te podpaski do sklepu. Sprzedawca zapakował je dodatkowo w papier, obejrzał się dwa razy w każdą stronę i po kryjomu wręczył produkt. 29-letni Muruganantham miał wtedy po raz pierwszy w życiu w ręku podpaski. Stwierdził, że są zrobione z bawełny – tak taniego składnika, który sprzedaje się kilkakrotnie drożej niż jest warty (sytuacja ta trochę się poprawiła – w 2018 roku zmieniło się w Indiach, na korzyść kobiet, prawo – podpaski nie są już objęte podatkiem VAT).

Muruganantham zorientował się, że nie tylko jego żona, ale i siostry, sąsiadki, mieszkanki wioski, w końcu – niemal wszystkie kobiety w Indiach, zwłaszcza te z odciętych od wody, prądu miejscowości – nie korzystają z podpasek.

Przyczyna tkwi nie tylko w tym, że podpaski nie są łatwo dostępne i kosztują tyle, że przeciętnej kobiety ze wsi na nie nie stać. Powiedzieć, że miesiączka w Indiach to temat tabu, to nic nie powiedzieć. Dziewczynkę od pierwszego dnia jej pierwszej menstrucji obowiązują surowe zasady. Musi przebywać na osobności, nie ma wstępu do świątyni, jest nieczysta. Nie ma prawa gotować, nosić naczyń z wodą, prać, bo wszystko zabrudzi. Nie może dotykać matki, ojca, braci, sióstr. Jest niedotykalna. Matki same zniechęcają córki do chodzenia do szkoły w czasie miesiączki, co często kończy się ich rezygnacją z nauki – trudno nadrobić zaległości, dochodzi też wstyd związany z okresem.

A to trailer bollywoodzkiego filmu o Arunachalamie Murugananthamie pt. „Padman”.

70% wszystkich chorób układu rozrodczego u kobiet w Indiach pojawia się na skutek niewłaściwej higieny intymnej. Z tych samych powodów kobiety umierają, także podczas porodów. Zamiast podpasek używają szmat, a jako pochłaniaczy krwi – popiołu, piasku.

W tym właśnie kraju i w tych warunkach to mężczyzna postanawia zająć się produkcją tanich i łatwo dostępnych podpasek nie tylko, by ułatwić kobietom życie, ale „by przywrócić im godność i pewność siebie”.

Mężczyzna tworzy prototyp podpaski, najpierw z waty pokrytej włókniną. Jak jednak sprzetestować ten produkt? Sam przecież tego nie zrobi, prosi więc o pomoc żonę. Ta jednak odpowiada: „Zwariowałeś? Nie teraz! Trzeba poczekać”. Tym sposobem Muruganantham dowiaduje się, że kobiety nie krwawią codziennie.

Szuka więc pomocy wśród studentek medycyny. Przygotowuje specjalny formularz, który mają wypełnić, ale gdy spotyka się z nmi, by przekazały mu wyniki, zamiast wszystkich dziewcząt widzi tylko trzy, które piszą coś na kolanie.

Nie o takie testy Murugananthamowi chodziło. Poza tym z częstotliwością występowania miesiączki u kobiet trwałyby one wieczność. Mężczyzna bierze więc starą i nienapompowaną piłkę, napełnia ją krwią, konkretnie kozią, a do piłki dodaje wężyk. Krew zdobywa od kolegi, który jest rzeźnikiem. Całość zakłada na siebie i próbuje. Jeździ na rowerze, śpi, chodzi i „miesiączkuje”, sprawdzając, jak działa podpaska.

Okazuje się, że nie jest tak chłonna, jak być powinna. Co więcej, zwierzęca krew szybko zaczyna śmierdzieć, więc Muruganantham zdobywa od kolegi pracującego w banku krwi chemikalia spowalniające jej krzepnięcie. I tak musi się spieszyć, bo zanim krew zacznie wydzielać smród, ma tylko jakąś godzinę.

Mężczyzna znów zwraca się więc o pomoc do studentek. Tym razem chce od nich jednak uzyskać zużyte podpaski, by zobaczyć, jak wchłania się krew w produktach tworzonych przez wielkie koncerny. Te, które nie chcą mu zdradzić, jak konkretnie tworzą swoje produkty.

Muruganantham daje dziewczynom podpaski i torebki na nie, gdy już będą zużyte. One zostawiają je w wyznaczonym miejscu, on je później zabiera.

Po 1,5 roku prac nad podpaskami żona Murugananthama zostawia go. Nie pomógł mu fakt, że zaczepiał obce kobiety, na dodatek studentki, lna skutek czego ludzie w wiosce zaczęli o nich gadać. Tak naprawdę ona sama też nie rozumiała, o co mu do końca chodzi.

14192057_1065326613574481_8729020740136914997_n

Umacniać kobiety, zachęcać je do aktywności, dawać im miejsca pracy – oto motto Murugananthama. Zdjęcie pochodzi z jego Facebooka.

Mężczyzna został wyklęty przez mieszkańców wsi, uważano, że jest wampirem lub że przechodzi ostatnie stadium choroby wenerycznej – w końcu obmywał się z krwi przy publicznej pompie. Pewnego dnia jego matka zobaczyła go podczas tej czynności – myślała, że przygotowuje kurczaka na obiad, jednak gdy zobaczyła podpaski, spakowała się i opuściła dom.

Dopiero po 2 latach i 3 miesiącach prób Muruganantham wydobył od jednego z producentów informację, że do tworzenia podpasek używa się celulozy wprodukowanej z kory drzewa, która skutecznie wchłania płyny i nie daje się wycisnąć. W końcu nadszedł sukces – „pan od podpasek” zaczął wytwarzać niedrogie i skuteczne środki higieniczne.

podpaski

Produkowane przez współpracujące z Murugananthamem kobiety podpaski mają różne nazwy i inny wygląd. Panie same wymyślają nazwy, wśród których są m. in.: „Be cool”, ‚Relax” czy… „Matczyna troska”. Źródło zdjęcia: theweekendleader.com

No dobrze, ale wytwarzanie to jedno, a umożliwienie kobietom dostępu do podpasek – drugie. Przecież wyprodukowanie podpaski wymaga użycia wielkich urządzeń. Minęło następne 1,5 roku i Muruganantham stworzył projekt mobilnej maszyny, która kosztuje około 500 zł polskich i którą sprzedaje wyłącznie organizacjom pozarządowym oraz małym przedsiębiorstwom prowadzonym przez kobiety.

Od czasu, gdy stało się o nim głośno, mnóstwo firm, przedstawicieli handlowych chciało wykupić od niego maszyny. Nawet światowi giganci. On jednak chce je sprzedawać wyłącznie kobietom.

maszyna do robienia podpasek

Bohater artykułu przy skonstruowanej przez siebie maszynie do robienia podpasek. Źródło zdjęcia: The Guardian

Dlaczego? Dzięki produkcji podpasek znajdują one zatrudnienie, uniezależniają się finansowo od mężczyzn, są samodzielne. „Pan od podpasek” nie chce, by nadal wiele kobiet było w takiej sytuacji, jak kiedyś jego matka – gdy mężczyzna stanowi ich jedyne źródło utrzymania, co daje mu kontrolę nad nimi, a gdy umiera – pozostają bez grosza.

Muruganantham zatrudnia do obsługi maszyn (do jednej potrzeba około 10 osób) wyłącznie najbiedniejsze kobiety, z małych miejscowości. Dzięki pracy nie tylko zarabiają, ale i poznają nowe osoby, tworzą się kobiece, wspierające się społeczności.

– Sposób prowadzenia przeze mnie interesów przypomina… motyla. Motyl wypija nektar, ale nie robi kwiatowi krzywdy. Uważam, że gdy damy pracę kobietom, skorzysta na tym cały kraj. Mężczyzna za zarobione pieniądze kupiłby ubrania, buty i alkohol, kobieta kupuje żywność dla dzieci i opłaca ich edukację. A ja chciałbym budować świadome społeczeństwo – zaznacza.

Tę świadomość buduje przede wszystkim w kobietach. A z tym nadal nie jest różowo. Wiele z nich uważa bowiem, że jeśli zaczną korzystać z podpasek, lokalna bogini pozbawi je wzroku albo nigdy nie wyjdą za mąż. I tu znów sprawdza się pomysł z kobiecymi mikroprzedsiębiorstwami – osoby produkujące podpaski odwiedzają kobiety ze wsi, swoim przykładem pokazują, że z powodu noszenia (a nawet produkowania!) podpasek żadna krzywda im się jeszcze nie stała, a wręcz przeciwnie. Kobiety im ufają i przekonują się do tej idei.

Historia Murugananthama ma happy end – żona i matka do niego wróciły, stał się bohaterem wielu filmów, m.in. bollywoodzkiego „Padmana”, a także „Miesiąc(zki) w Indiach” – obrazu dokumentalnego zrealizowanego dla telewizji Planete. W tym roku nominowany został do Oscara krótkometrażowy film dokumentalny o Murugananthamie: „Period. End of sentence”.

Mężczyżna został też obsypany przeróżnymi tytułami, nagrodami. W 2014 roku „Time” umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi świata, uhonorowano go również Padma Shri, jednym z najwyższych odznaczeń w Indiach. W ojczyźnie wyróżniano go też wielokrotnie w plebiscytach dotyczących technologii czy tych przeznaczonych dla wynalazców.

Misja Murugananthama jeszcze się jednak nie skończyła – działa dalej, w końcu chce, by jeszcze za jego życia 100% kobiet w Indiach miało dostęp do podpasek.

I na koniec wystąpienie Murugananthama na konferencji TED – tak, angielskiego też sam się nauczył. I choć wie, że ma specyficzny akcent i robi błędy, a inni w myślach go poprawiają, odpowiada na to: „Nie szkodzi, nie przeszkadza mi to”.

Źródło głównego zdjęcia: Facebook Murugananthama.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s